Nazywam się Agnieszka Prucia

Gdybym w marcu 2012 roku zobaczyła siebie w malutkiej pracowni, z gliną w ręku, pewnie pomyślałabym, że to nie o mnie, że to niemożliwe. A jednak. Czasem zaskakujące sploty okoliczności, wiodą nas dokładnie tam, gdzie mamy być – w moim przypadku poza korporacyjny zgiełk, poza niesatysfakcjonującą pracę. Dzisiaj glina i ja- to jedno. Gdy nie trzymam jej w ręku, mam ją w sercu, w głowie. Miłość na zabój, pełna ciężkiej fizycznej pracy i – czasem – momentów zwątpienia. W głowie ogrom pomysłów, a ręce tylko dwie… Glina wciąż mnie uczy – nie tylko pokory ale i cierpliwości. Czasem mam ochotę rzucić plackiem gliny, zniecierpliwiona, bez poczucia łączności między głową, a ręką. Na szczęście na tyle rzadko, by wciąż robić to z pasją i radością! Cisza to nieodłączny towarzysz mojej pracy. Cisza, w której wirują pomysły, albo zwalniają myśli. A więc cisza i czekanie, aż nowe, ujrzy światło dzienne. A to nowe, wciąż najbliższe sercu – dom, miłość, życie w zgodzie ze sobą, samorozwój i pogoda ducha.

Zapisz się na misiurowy newsletter pełen małych słów wielkiej mocy i odbierz 5% rabatu na pierwsze zakupy w moim sklepie. Spora porcja dobrych myśli, raz w miesiącu w Twojej skrzynce mailowej.

Sprawdź maila i potwierdź wiadomość, aby otrzymać kod.